Patron parafii - św. Antoni z Padwy

Obraz z ołtarza głównego Kolegiaty Sokólskiej Autor Wincenty Sleńdziński, Wilno 1902r.
Święty Antoni jest jednym z najpopularniejszych świętych. Krąży nawet opowieść o żołnierzu włoskim, któremu zadano pytanie: „Jakie są osoby Trójcy Świętej?” Ten bez wahania wymienił: „Bóg Ojciec, Syn Boży i Święty Antoni”. Sławy przysporzyły mu: świętość życia, kazania, a szczególnie cuda dokonane za jego przyczyną. To one były m.in. powodem, że papież w niecały rok po jego śmierci zaliczył go do grona świętych. W tak krótkim czasie komisja papieska stwierdziła: 5 uzdrowień z paraliżu, 7 przypadków przywrócenia wzroku, 3 głuchym słuchu, 2 niemym mowy, uzdrowienie 2 epileptyków i 2 przypadki wskrzeszenia umarłych. Patrząc na życie świętego Antoniego nie sposób nie pamiętać ewangelicznej prawdy o wierze, która czyni cuda.
Św. Antoni urodził się około r. 1191 w Lizbonie, stolicy dzisiejszej Portugalii. Rodzice Świętego, Marcin i Maria Boglioni na chrzcie nadali synowi imię Fernando. W domu pod czujnym okiem matki zdobywał on ogładę i dobre maniery, a w szkole przykatedralnej został przygotowany do dalszych studiów. Pomiędzy 15 a 20 rokiem życia Fernando wstąpił do zakonu Kanoników Regularnych św. Augustyna w Lizbonie. Po dwóch latach przeniósł się do innego, jeszcze większego i sławniejszego klasztoru w Coimbrze. Miasto to wówczas było stolicą kraju i siedzibą jedynego uniwersytetu Portugalii.
W klasztorze św. Krzyża w Coimbrze Fernando spędził osiem lat. Tutaj zdobył gruntowne wykształcenie, pogłębił życie duchowe oraz upewnił się w swoim powołaniu kapłańskim. Święcenia kapłańskie przyjął w roku 1219. W ciszy klasztornej odkrył niepowtarzalną wartość Pisma Świętego. Stanie się ono dla niego tak częstą lekturą, że prawie całe pozna na pamięć. Pracowite i owocne lata spędzone w klasztorze dobrze go przygotowały do zadań, jakie Bóg mu wyznaczył.
W rok po święceniach kapłańskich Antoniego, do Coimbry przywieziono trumny franciszkanów, którzy 6 stycznia 1220 r. ponieśli śmierć męczeńską w niedalekim Maroku z rąk mahometan. Ich pogrzeb stał się olbrzymią manifestacją religijną i hołdem dla męczenników. 29 letni Antoni pod wpływem tych przeżyć postanowił przejść do zakonu, który wydał męczenników za wiarę i prowadzić misje w krajach muzułmańskich. Po otrzymaniu zgody swoich przełożonych wstąpił do franciszkanów i zamieszkał w klasztorze pod wezwaniem św. Antoniego Pustelnika. Wraz z habitem franciszkańskim przyjął imię patrona tego miejsca. Odtąd znany będzie jako ojciec Antoni. Gdy opuszczał klasztor św. Krzyża jeden ze współbraci zażartował, że w nowym zakonie zostanie z pewnością świętym. „Kiedy się dowiesz, że jestem święty, będziesz chwalił Boga” – odpowiedział pokornie Antoni.
W roku 1220 Antoni stanął na ziemi afrykańskiej. Słowa Ewangelii trafiały na wyjątkowo trudny grunt, a na domiar złego Antoni zapadł na chorobę, która uniemożliwiała mu skuteczne wypełnienie misji. Przyszły Święty tak łatwo się nie poddawał, aż w końcu miejscowi kupcy chrześcijańscy przekonali go, że klimat tej ziemi jest zabójczy dla jego zdrowia. Po głębokim przemyśleniu i rozważeniu przed Bogiem tej sprawy postanowił wrócić do ojczyzny. Wracał z poczuciem zawodu, nie spełniło się pragnienie licznych nawróceń czy śmierci męczeńskiej.
W powrotnej drodze do Portugalii, statek, na pokładzie którego podróżował Antoni, walcząc z nawałnicą morską został przygnany do brzegów Sycylii. Antoni zamieszkał w małym klasztorku franciszkańskim koło Messyny, gdzie dochodził do zdrowia. Kilka miesięcy później w roku 1221 franciszkanie zwołali kapitułę generalną do Asyżu, na którą wybrał się Antoni, z nadzieją, że spotka św. Franciszka, założyciela zakonu. Na kapitule nikt nie zwrócił uwagi na Antoniego. W ostatniej chwili skierowano go do pustelni na Monte Paolo w pobliżu Forli, gdzie miał pełnić posługę kapelańską kilku braciom pustelnikom.
Rok później w drodze na kapitułę prowincjalną w Romami, grupa braci zatrzymała się we Forli, ażeby asystować w czasie święceń kapłańskich. Przełożony w ostatniej chwili, prawdopodobnie z przekory zwrócił się do Antoniego w formie polecenia, aby wygłosił kazanie. Obecni znając Antoniego jako pustelnika spodziewali się raczej wesołej zabawy niż poważnego kazania. Ale jakież było ich zdziwienie, gdy Antoni zaczął przemawiać. Wszyscy zdali sobie sprawę, że mają przed sobą znakomitego kaznodzieję, uczonego teologa i świętego zakonnika. Wieść o tym dotarła do generalnych władz zakonu, z polecenia których otrzymał misję głoszenia kazań w miastach, grodach i wioskach. I tak odkrył swoją życiową misję, którą będzie pełnił do ostatniej godziny swego życia.
Antoni głosił kazania we Włoszech i Francji. Przemawiał w kościołach, a gdy brakowało tam miejsca wychodził na zewnątrz i głosił kazania w największej świątyni, której sklepienie Bóg zamykał błękitem nieba. W jego słowach wyczuwało się moc przekonania, płomienną gorliwość, wewnętrzną siłę, której trudno było się oprzeć. Słuchacze przychodzili nie tylko z miejscowości, gdzie się pojawił, ale i z dalszych okolic. Aby zająć lepsze miejsce wstawano już w nocy i czekano godzinami. Nawet przedstawiciele znamienitych rodów przybywali na miejsce kazania przed wschodem słońca. Zebrani jak urzeczeni słuchali, zapominając nieraz o swoich obowiązkach. Owoc tych kazań był zdumiewający. Kronikarze odnotowują, że grzesznicy gromadami cisnęli się do konfesjonałów i wyznawali swoje grzechy. Zawzięci wrogowie po kazaniu jednali się, ciemiężyciele uwalniali swoje ofiary. Lichwiarze i złodzieje zwracali mienie niesprawiedliwie nabyte. Rozpustnicy zrywali grzeszne znajomości, nałogowcy wracali na uczciwą drogę. Niekiedy całe miasta na skutek jego kazań odmieniały swoje obyczaje, stawały się inne, lepsze. Mocy temu nauczaniu przydawały liczne cuda, które dokonywały się za przyczyną Świętego.
Antoni wycisnął szczególne piętno na mieszkańcach Padwy. Gdy po raz pierwszy przybył do tego miasta było ono uwikłane w ciągłe wojny z sąsiednimi miastami, skłócone wewnętrznie walkami stronnictw i partii. Towarzyszyło temu rozluźnienie obyczajów, wzajemna nienawiść i chęć zemsty. Pod wpływem kazań Antoniego miasto zaczęło się zmienić. Kościoły Padwy nie mogły pomieści wiernych. Na czas jego kazań zamierało miasto, ustawał handel, zamykano warsztaty. Kazań słuchał miejscowy biskup z całym duchowieństwem. Płomienne mowy Antoniego potwierdzane cudami stawały się źródłem licznych nawróceń. Konfesjonały były oblężone. Niejednokrotnie grzesznicy publicznie pokutowali i naprawiali krzywdy. Padwa do niedawna pogrążona w moralnym upadku w ciągu kilku miesięcy odmieniła się całkowicie.
Żarliwe głoszenie słowa Bożego, słuchanie spowiedzi, czynienie dzieł miłosierdzia sprawiały, że święty Antoni szybko wypalał się, jak świeca płonąca ogromnym płomieniem. Przełożeni wysłali go do wioski Camposampiero, gdzie bracia posiadali małą pustelnię, aby odpoczął i podreperował zdrowie. Dla zapewnienia mu spokoju, przygotowano dla niego na drzewie celę z mat, skąd schodził tylko na wspólną modlitwę i posiłki. Tu w piątek 13 czerwca 1231 roku, koło południa zasłabł tak poważnie, że postanowiono odwieźć go do klasztoru w Padwie, zgodnie zresztą z jego życzeniem. W drodze zmieniono plan i umieszczono go w klasztorze na przedmieściu Padwy, zwanym Arcella. Tu przyjął sakramenty, odmówił z braćmi psalmy pokutne i wieczorem odszedł do Pana po wieczną nagrodę.
Bracia postanowili utrzymać zgon Świętego w tajemnicy, aby ciało spokojnie przewieźć do klasztoru w mieście. Legenda opowiada, że w Padwie pierwsze dzieci zaczęły opowiadać o śmierci św. Antoniego, a od nich dowiedziało się miasto. Dowiedzieli się o tym i mieszkańcy przedmieścia, gdzie Święty zmarł i chcieli zatrzymać ciało zmarłego u siebie jako cenną relikwię. Ale klasztor i zarząd miejski Padwy wystąpił z żądaniem wydania ciała. Utarczki trwały przez prawie pięć dni. Wreszcie interwencja biskupa i władz Padwy zakończyły spór. We wtorek 17 czerwca 1231 roku odbyło się uroczyste przeniesienie ciała św. Antoniego do Padwy (z książki Wypłynęli na głębię).
Kult św. Antoniego rozwinął się bardzo szybko nie tylko w Italii, ale też w całym świecie chrześcijańskim. W Italii wystarczy tylko powiedzieć „Święty” na określenie osoby św. Antoniego. Ku czci Świętego powstało wiele bractw i kilka zakonów. Ludwika Bouffier zainicjowała w roku 1890 w Tuluzie we Francji dzieło zwane: „Chleb św. Antoniego”, tzn. jałmużna dla ubogich. Św. Antoniego jako swojego patrona uznają franciszkanie, siostry antonianki i antoninki, mieszkańcy Lizbony, górnicy, małżonkowie, narzeczeni, położnice, ubodzy. Wzywano św. Antoniego jako orędownika w przypadku bezpłodności, w sprawach rodzinnych, podczas zarazy bydła. Najbardziej jest dla nas znany jako patron ludzi i rzeczy zagubionych.
W ikonografii ukazuje się św. Antoniego w habicie franciszkańskim. Do charakterystycznych atrybutów należą: książka (symbol nauki) i lilia (niewinność), czasami Święty występuje z sercem płomiennym lub samym płomieniem na dłoni. Często św. Antoni jest ukazywany z Dzieciątkiem Jezus. Liturgiczny obchód ku czci św. Antoniego przypada na dzień 13 czerwca. W Sokółce obchodzi się tego dnia uroczystość odpustową.
Cenny fragment kazania św. Antoniego poucza nas, że możemy świadczyć o Chrystusie pokorą, ubóstwem, cierpliwością i posłuszeństwem. Prosząc o wstawiennictwo św. Antoniego przed Bogiem przyjmijmy za własną jego radę:
„A zatem proszę was, niechaj zamilkną słowa, a odezwą się czyny.
U nas tym czasem pełno słów, ale czynów prawdziwe pustkowie (…)
Mowa zaś jest skuteczna wówczas, kiedy przemawiają czyny”.